Chodzi o naszą godność: zakaz noszenia odzieży vintage w Rwandzie wywołuje amerykański spór handlowy.

Urzędnicy twierdzą, że odzież używana – http://www.jrrecykling.com/ tłumi przemysł mody w kraju, ale zakaz ten przeraża miejscowych handlarzy – i podobno zagraża 40 000 amerykańskich miejsc pracy.

W przyćmionym zakątku targu Biryogo w Kigali Rutayisire Ibrahim obserwuje, jak dwaj handlarze grają w karty na drewnianym taborecie na zewnątrz jego maleńkiego sklepu, który jest zatłoczony starannie złożonymi stosami spodni i wiązaniami kolorowych krawatów. odzież są ręcznie wykonane od mężczyzn żyjących tysiące mil od hotelu.

W przypadku braku klientów gra przyciągnęła publiczność właścicieli stoisk.

„Widzisz wszystkich tych facetów”, mówi Ibrahim, kiwając do tłumu. „Nie mają nic innego do zrobienia. Klienci przestali przychodzić.

Czy Kenia może przełamać globalny model niskopłatnego przemysłu mody?

Kilka straganów na rynku zostało na stałe zamkniętych na kłódkę, a jedna część Biryogo została opuszczona.

Minęły prawie 24 godziny od ostatniej sprzedaży Ibrahima – para spodni za równowartość $2 (£1,50).
W zeszłym roku Rwanda, Kenia, Tanzania, Uganda i Burundi ogłosiły zamiar stopniowego wycofania do 2019 r. przywozu odzieży i obuwia z drugiej ręki z krajów zachodnich.
Ale decyzja w Rwandzie podzieliła ludzi i pozostawiła maleńki kraj bez dostępu do morza w sporze handlowym z USA.
Rutayisire Ibrahim, handlowiec na targu Biryogo w Kigali, sprzedaje używane męskie spodnie, garnitury i krawaty.
W całej Afryce codzienne dostawy odzieży z recyklingu, wysyłane głównie z USA, Wielkiej Brytanii i Kanady, napędzają nieformalny przemysł o wartości wielu milionów dolarów, zatrudniający tysiące lokalnych sprzedawców detalicznych, którzy z zyskiem odsprzedają produkty.

Afryka Subsaharyjska kupuje odzież używaną. W zeszłym roku Wspólnota Wschodnioafrykańska, importowała odzież używaną o wartości 151 mln dolarów, według danych ONZ.
W ciągu ostatnich 25 lat Rwanda poczyniła ogromny postęp gospodarczy. Jednak urzędnicy twierdzą, że wszechobecność odzieży poddanej recyklingowi – znanej jako chagua – zahamowała rozwój rodzącego się przemysłu włókienniczego i nadszarpnęła dumę narodową.
„Celem jest zobaczenie znacznie większej liczby firm produkujących odzież tutaj, w Rwandzie – mówi Telesphore Mugwiza, urzędnik w ministerstwie handlu i przemysłu w Rwandzie.

„Chodzi również o ochronę naszych pracowników pod względem higieny. Jeśli Rwanda będzie produkować własne odzież, nasi ludzie nie będą musieli nosić koszulek czy dżinsów, z których korzysta ktoś inny. Ludzie muszą przejść do takiego sposobu myślenia”.
Rwanda podjęła agresywne działania w celu wyeliminowania odzieży używanej, podnosząc cła przywozowe na odzież używaną do ponad dwudziestokrotności poprzedniej stawki, próbując zdławić dostawy i zachęcić podmioty gospodarcze do sprzedaży produktów lokalnych.
„Ludzie przejdą z recyklingu na nowe odzież. Zmieni się tylko typ produktu, ale nie biznes – mówi Mugwiza.